Steyr-Hahn M.12 – pistolet legionowych oficerów

      Możliwość komentowania Steyr-Hahn M.12 – pistolet legionowych oficerów została wyłączona

Na początku XX wieku, po kilku latach prób i namysłów armia Najjaśniejszego Pana, Cesarza Austrii i Króla Węgier, Franciszka Józefa I wybrała jako standardową oficerską broń boczną pistolet Roth-Krnka M1907 (M.7).

Jak to jednak często w historii bywało i bywa, Roth niemal natychmiast padł ofiarą własnego sukcesu – firma zajmowała się produkcją amunicji i nie miała możliwości wielkoseryjnego produkowania broni, a potrzeby armii szły w dziesiątki tysięcy. Niewiele się zastanawiając, Cesarsko-Królewscy decydenci zlecili zatem produkcję podmiotowi znacznie większemu i doświadczonemu w tej dziedzinie – przedsiębiorstwu  Österreichische Waffenfabriksgesellschaft (w skrócie „ÖWG” lub „OEWG” , ale powszechnie znanemu także jako „Steyr”, od miasta będącego siedzibą firmy).

Dla Steyra była to niemalże obraza majestatu. Nie dość, że zaprojektowane tam pistolety nie zyskały uznania wojska, to jeszcze firma została zmuszona do wytwarzania broni konkurencji. Robiąc dobrą minę do złej gry, produkcję rzecz jasna podjęto (odmowa nie wchodziła w grę), ale zarazem zintensyfikowano prace nad nową własną konstrukcją, która w założeniu najpierw miała zdobyć rynki cywilne i eksportowe, a w dalszej perspektywie zastąpić pistolety M.7 w wojsku.

Nowy pistolet z ÖWG, oznaczony symbolem M1911, został jednak początkowo odrzucony przez CK Austro-Węgierskie siły zbrojne, które przecież ledwie kilka lat wcześniej wybrały pistolet M.7, właśnie przezbrajały się w niego i nie widziały powodu wprowadzania drugiego modelu broni osobistej.  Na szczęście broń ze Steyr tym razem celnie trafiła w drugi obszar – rynki komercyjne, co niebawem przełożyło się na zmianę nastawienia wojskowych. Swoje zrobiła wzrastająca popularność tego modelu (nawet oficerowie „zagłosowali portfelami” i zaczęli prywatnie kupować te pistolety), ale ostatecznie szalę przeważył wybuch wojny i lawinowy wzrost zapotrzebowania na broń.

Pistolet Steyr-Hahn M.12 z kolekcji autora. Jest to egzemplarz o numerze seryjnym 5605, a wyprodukowano go w roku 1914 dla austriackiej Landwehry. Pistolet był używany podczas I wojny światowej, ale jego późniejszych losów nie udało się ustalić (sądząc po braku Waffenamtów, raczej nie trafił do sił zbrojnych III Rzeszy). Fot. autora.

W roku 1914 pistolet przyjęto zatem oficjalnie do jednostek austriackiej obrony terytorialnej (Landwehr), pod oznaczeniem „9 mm Steyr Repetierpistole M.12”, a niebawem stał się on przepisową bronią boczną korpusu oficerskiego całego wojska, stopniowo wypierając niedawnego konkurenta. Jego popularna nazwa „Steyr-Hahn”, nie wywodzi się od żadnego nazwiska, ale z przyjętego rozwiązania z zewnętrznym kurkiem (niem. „hahn”).

A propos nazwisk – sporą ciekawostkę stanowi fakt, że do dzisiaj właściwie nie wiadomo, kto był konstruktorem tej broni (niektóre publikacje podają, że był nim Karel Krnka, inne zaś – że nie miał z tą konstrukcją nic wspólnego). Najprawdopodobniej głównym projektantem był Konrad Mugthaler, naczelny inżynier firmy, ale i co do tego pewności nie ma.

Co także ciekawe, pistolet Steyr-Hahn zadziwiająco przypomina wyglądem zewnętrznym amerykańskiego Colta M1900 (zaprojektowanego przez Johna M. Browninga i wyprodukowanego w niewielkiej serii 3500 egzemplarzy), ale pod względem konstrukcyjnym znacznie różni się od niego – przede wszystkim sposobem ryglowania (w M.12 zastosowano niezwykle rzadko spotykane ryglowanie przez obrót lufy) oraz brakiem magazynka wymiennego (M.12 ładuje się przez wyrzutnik łusek, od góry z ośmionabojowej łódki.

Po lewej: chorąży Józef Kwaciszewski, dowódca pododdziału karabinów maszynowych II baonu 3 Pułku Piechoty II Brygady Legionów Polskich na pozycjach pod Kostiuchówką (styczeń-luty 1916). Na pasie widoczna kabura pistoletu M.12. Fot. Stanisław Janowski / domena publiczna. Po prawej: ładowanie Steyr M.12 z ośmionabojowej łódki. Fot. via A. B. Żuk „Pistolety i rewolwery”.

Broń produkowano w latach 1914 – 1919, w łącznej liczbie około 300 tysięcy egzemplarzy. Oprócz wojsk austro-węgierskich, pistolet ten używany był w siłach zbrojnych Rumunii, Chile i Niemiec (w tym podczas II wojny światowej, pod oznaczeniem „9 mm P12(Ö)”). Ponieważ M.12 strzelał nietypowym nabojem 9 x 23 mm Steyr, egzemplarze używane w III Rzeszy dostosowano do standardowej amunicji Parabellum/Luger – o tym samym kalibrze, ale krótszej łusce. Generalnie Steyr-Hahn uchodził za broń bardzo solidną, niezawodną i celną, chociaż specyficzny kształt i wyważenie powodowały, że nieprzyzwyczajony strzelec mógł trafiać poniżej celu.

W pistolety Steyr M.12 uzbrojeni byli także oficerowie Legionów Polskich (nazywanych często „Legionami Piłsudskiego”, chociaż sam Józef Piłsudski dowodził w nich jedynie I Brygadą od grudnia 1914 do września 1916). Przykładowo, w marcu 1915 w 2. Szwadronie kawalerii Legionów (tym właśnie, który trzy miesiące później wykona legendarną szarżę pod Rokitną) na stanie było 11 pistoletów Steyr M.12.

Kadr z polskiego filmu „Dzień wielkiej przygody” z roku 1935. Oto herszt przemytników (Kazimierz Junosza-Stępowski), uzbrojony właśnie w pistolet Steyr-Hahn, zostaje ostatecznie ujęty przez Straż Graniczną. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe.

Powyższe zdjęcie wymaga kilku słów dodatkowego komentarza. Jak podano w podpisie, w rolę głównego „czarnego charakteru” w tym filmie wcielił się Kazimierz Junosza-Stępowski, znakomity aktor i równocześnie człowiek, który kilka lat później tragicznie pogubił się w realiach niemieckiej okupacji. Z jednej strony potrafił bowiem zdecydowanie (i to w mocnych słowach) odmówić udziału w antypolskim filmie „Heimkehr”, ale z drugiej – pozostawał w zażyłych stosunkach z niemieckimi oficerami i występował w teatrze kierowanym przez kolaboranta. Zginął w lipcu 1943, w dramatycznych okolicznościach, gdy grupa likwidacyjna AK wtargnęła do jego mieszkania aby wykonać wyrok na jego żonie Jadwidze Galewskiej (skazanej przez sąd Polski Podziemnej za wyłudzenia pieniędzy od rodzin osób aresztowanych przez Niemców, pod pretekstem rzekomego załatwiania ich zwolnienia). Stępowski zasłonił żonę własnym ciałem i zmarł po kilku godzinach w wyniku odniesionych ran. Galewska zaś wówczas ocalała, a poświęcenie męża kupiło jej niespełna rok życia – zastrzelono ją wiosną 1944 roku.

Natomiast sam film „Dzień wielkiej przygody” przez blisko 70 lat uważano za zaginiony. Dopiero w roku 2017 jego kopia (odnaleziona w zbiorach londyńskiego Instytutu Polskiego) została przekazana do Filmoteki Narodowej, gdzie poddawana jest renowacji.